Dawno nie spotkałem tak radosnych pełnych energii ludzi, jak Martyna i Marcin. Zorganizowali wspaniałą imprezę w jednej z najpiękniejszych miejscówek w Polsce – Pałac Mała Wieś.
Był to zdecydowanie bardzo upalny dzień. Dobrze to pamiętam, ponieważ moment nagrywania przysięgi dał mi szczególnie w kość. Pot lejący się do oczu i rażące słońce dawało się mocno we znaki. Pomimo tego wszystkiego, udało się zrobić genialny materiał.
Wesela w stylu slow wedding pojawiają się coraz częściej, z czego jestem bardzo zadowolony. Nie inaczej było tutaj. Mieliśmy mnóstwo czasu na zrealizowanie wszystkich etapów w ciągu dnia. Martyna i Marcin postawili przede wszystkim na luz i dużo śmiechu. Znali się już trzynaście lat, więc ta impreza była pewnego rodzaju formalnością. Nie zabrakło jednak rozczulających łez i wzruszeń. Szczególnie na wspomnianej wcześniej przysiędze.
Jestem bardzo szczęśliwy, że to mi przypadło spędzić z nimi te wszystkie momenty wraz z okiem kamery. To był zdecydowanie ten dzień, gdzie wszystko siadło. Wspaniały vibe, piękni ludzie, piękne miejsce. Lepiej się nie dało. Dziękuję!


